Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Krótka piłka: "Pieśń Słonia" (2014)

bradesinarus

Elephant-Song-film-poster

Niech Cthulhu będzie z wami!

 

Zacznę może od tego, że „Pieśń Słonia” to kolejne moje spotkanie z filmowym dorobkiem głośnego kanadyjskiego reżysera Xaviera Dolana.

 

W przeciwieństwie jednak do genialnej „Mamy” czyli bez wątpienia najlepszego filmu zeszłego roku, tym razem miałem okazję do zapoznania się z jego umiejętnościami aktorskimi. Za kamerą stał bowiem Charles Biname mający na swoim koncie głównie pracę przy serialach (m.in. „Being Human” czy „Nowe Gliny”) oraz filmach telewizyjnych (m.in. „Cyber-prześladowca”). I nie będę ukrywać, że jestem w pełni ukontentowany tym, co zobaczyłem.

 

I to nie tylko dlatego, że sam film jest naprawdę udany, interesujący, subtelnie opowiedziany, nastrojowy i sprawnie zrealizowany. Po prostu bardzo dobra (szczerze mówiąc chyba najlepsza jaką miałem okazję oglądać w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Ba! Dodam, że w mojej opinii pozostawił on daleko w tyle swego ekranowego partnera czyli zdecydowanie bardziej doświadczonego Bruce'a Greenwooda) kreacja aktorska Xaviera Dolana jako sprytnego manipulatora sprawia, że dzieło wznosi się na wyższy level, który w przeciwnym razie byłby absolutnie niedostępny. Wypadł on wszak naprawdę przekonująco, wykazał się sporą dawką talentu i dowiódł, że jest co najmniej równie dobrym (jeśli nie lepszym) aktorem jak reżyserem.

 

Zresztą trzeba przyznać, że taki stan rzeczy to w dużym mierze zasługa sprawnie napisanego scenariusza (acz trzeba powiedzieć, że aż za dobrze widoczna jest jego sceniczna proweniencja), który po prostu stworzył Dolanowi pole do popisu, z czego ten skwapliwie skorzystał.

 

Podsumowując. Gorąco polecam „Pieśń Słonia” ponieważ okazja obcowania z tak kunsztownym i inteligentnym kinem nie zdarza się często.

 

OCENA: 8/10

 

 

 

 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci