Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Krótka piłka: Skowyt "The Howl" (2010)

bradesinarus

7438194.3

Niech Cthulhu będzie z wami!

 

Zacznę może od tego, że, wbrew temu co mógłby sugerować tytuł, „Skowyt” nie jest w żaden sposób powiązany z kultowym wampirycznym horrorem w reżyserii Joego Dante.

 

Film Roba Epsteina i Jeffreya Friedmana (którzy na swoim koncie mają m.in. omówioną tu jakiś czas temu „Królową XXX” (Tu znajduje się link do mojej recenzji, jakby ktoś był ciekawy) czyli biografię niekwestionowanej legendy kina porno Lindy Lovelace) opowiada bowiem historię życia kontrowersyjnego i kultowego w pewnych kręgach amerykańskiego poety Allena Ginsberga skupiając się przede wszystkim na kulisach powstania jego najsłynniejszego dzieła czyli skandalizującego poematu „Skowyt”.

 

A że osobiście, jak można było zauważyć wielokrotnie, bardzo lubię filmy o artystach, tak więc chyba nikogo nie zdziwi jeśli powiem, że „Skowyt” przypadł mi do gustu (Tak na marginesie dodam, że ostatnio mam szczęście do oglądania dobrych produkcji. Ostatnim naprawdę beznadziejnym tytułem po jaki zdarzyło mi się sięgnąć był obejrzany 19.09 „Frozen” Adama Greena). Spora w tym zasługa urzekającego nastroju, nietuzinkowej formy oraz (a może przede wszystkim) Jamesa Franco, który stworzył bardzo dobrą kreację. Ba! W mojej ocenie wypadł on zdecydowanie bardziej przekonująco i wiarygodnie niż wcielający się w lidera pokolenia bitników w, skądinąd znakomitym, „Kill Your Darlings” Daniel Radcliffe (co, tak swoją drogą, nie jest jakimś szczególnie wielkim osiągnięciem).

 

Reasumując. Tak jak to ma miejsce w przypadku obrazów nietuzinkowowych, czyli w sumie każdego filmu o artystach, „Skowyt” nie każdemu się spodoba. Jeśli jednak przypadły wam do gustu takie produkcje jak „Capote”, „Ed Wood” czy „Kill Your Darlings” to możecie śmiało sięgnąć po „Skowyt”. Ja w każdym razie gorąco ten film polecam!

 

OCENA: 8/10

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci