Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Krótko mówiąc: "Inferno" (2016)

bradesinarus

inferno-2016-poster-3

Niech Cthulhu będzie z wami!

Ekranizacja bestsellerowej powieści Dana Browna. Przyznam, że książki nie czytałem (swoją przygodę z dziełami wspomnianego wyżej pana skończyłem na "Kodzie DaVinci")  ale doprawdy  trudno mi uwierzyć, by była ona wiele gorsza od wersji filmowej. Przeciwnie! Mam powody podejrzewać, że jest od niej zdecydowanie lepsza! 

 "Inferno" bowiem to film w najlepszym razie średni. Produkt sprawnie zrealizowany (przede wszystkim mam tu na myśli wizje  głównego bohatera, dość wartkie tempo akcji oraz autentyczne lokacje ) jednak w gruncie rzeczy "bezpieczny" (z tego co się bowiem zdołałem zorientować twórcy całkowicie zmienili  motywacje czarnego charakteru czyniąc z niego sztampowego villaina oraz zastąpili pesymistyczny finał, który dla wielu był najlepszym elementem książki, typowym hollywoodzkim "happy endem") generyczny, przewidywalny, kompletnie nie wciągający  a przede wszystkim pozbawiony jakiegokolwiek napięcia.

 Właściwie więc jedynym powodem, dla którego uważam ten dość spontaniczny seans za udany była Felicity Jones, która nie tylko zaprezentowała się korzystnie od strony aktorskiej  ale w dodatku ogólnie przyjemnie się na nią patrzy.

OCENA: 6/10

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci