Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Krótko mówiąc: "Omen"

bradesinarus

?url=http%3A%2F%2Faolx.tmsimg.com%2Fmovieposters%2Fv7%2FNowShowing%2F7156%2Fp7156_p_v7_ab

Niech Cthulhu będzie z wami!

Opis fabuły: 

Dyplomata, Robert Thom, w tajemnicy przed swoją żoną adoptuje chłopca, który zastępuje ich zmarłego syna. Po latach okazuje się, iż Damien nie jest zwyczajnym dzieckiem.

Moja opinia: 

Wstyd przyznać, ale choć  wielokrotnie się przybierałem, aż do wczoraj nigdy nie widziałem filmu "Omen". Oczywiście mam na tu myśli oryginał w reżyserii Richarda Donnera z 1976 a nie remake stworzony przez twórcę "Szklanej Pułapki 5"  Johna Moore'a w 2006 roku. Na szczęście w tegoroczne Halloween postanowiłem ulec namowie wielu osób i to haniebne niedopatrzenie  w końcu nadrobić.

I powiem szczerze, że bardzo się cieszę, gdyż "Omen" to nie tylko zdecydowanie najlepszy horror z wątkami satanistyczno- okultystycznymi  ale w dodatku praktycznie z marszu ląduje na wysokiej pozycji mojej listy najlepszych horrorów jakie w życiu widziałem! 

 

Zresztą chyba nie można się temu dziwić! Jest tu  bowiem wszystko co obraz tego typu powinien posiadać: wzorowo budowane napięcie, kapitalna muzyka Jerry'ego Goldsmitha, gęsty klimat, aura tajemnicy, wciągająca fabuła oraz  wyśmienite aktorstwo. Ba! Nawet zakończenie jest takie jak lubię czyli dość "niehollywoodzkie"!  

Krótko mówiąc "Omen" to film, który każdy fan kina grozy po prostu powinien znać!

OCENA:

9/10  

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • ilsa333

    Serio nie widziałeś wcześniej "Omena"? Jak Ty się uchowałeś:) Masz jeszcze jakieś filmowe uchybienia tego rodzaju na sumieniu?

  • bradesinarus

    Serio, serio! Zresztą czemu niby miałbym zmyślać? Powiem szczerze, że sam byłem zdziwiony, gdyż "Omen" to ulubiony horror mojej mamy, która po jego obejrzeniu długo bała się rottweilerów ;) A co do "filmowych uchybień" to chyba najpoważniejszym jest to, że nigdy nie widziałem "Ojca Chrzestnego" (czytałem za to książkę więc nie wiem czy się liczy), "Dziwolągów" czy "Rashomona" Kurosawy.

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci