Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Krótko mówiąc: "Rogue One" (2016)

bradesinarus

rogueone_onesheeta_1000_309ed8f6

Po dzisiejszym (a w zasadzie to już wczorajszym seansie "Rogue One" (Podobnie jak w przypadku "Suicide Squad" z premedytacją nie będę używał polskiego tytułu, gdyż uważam, że jest idiotyczny) muszę przyznać, że dołączam do grona osób, którym film Garetha Edwardsa podobał się znacznie bardziej niż "Przebudzenie Mocy". Ba! Ośmielę się stwierdzić, że jest to obraz o klasę lepszy niż dzieło J.J. Abramsa 

Ma zdecydowanie mroczniejszy klimat; bardziej przypomina rasowe kino wojenne niż space operę; Jyn Erso (grana przez prześliczną Felicity Jones) to ciekawsza bohaterka niż Rey (przede wszystkim nie aż tak "przefajnowana". Zresztą w ogóle trzeba powiedzieć, że bohaterowie to coś, co temu filmowi całkiem w miarę wyszło. Poza wspomnianą Jyn Erso na plus zasługuje Donnie Yeung jako ślepy mnich a także robot K2SO, który kradnie praktycznie każdą scenę, w której występuje ); Ben Mendelsohn był bardzo przekonujący jako czarny charakter; fabuła jest mniej odtwórcza (nie opiera się na "przypadkowości" i nie polega wyłącznie na cytowaniu scenariuszy poprzednich części czy na ciągłym mruganiu okiem do widza), a sceny akcji są widowiskowe i pięknie sfotografowane.

Przede wszystkim jednak moment wyłonienia się w końcówce filmu Dartha Vadera z mroku korytarza oświetlonego jedynie przez czerwony miecz świetlny przyprawił mnie o autentyczne ciary na plecach.

Oczywiście nie znaczy to, że "Rogue One" jest filmem pozbawionym wad. Początek jest dość niemrawy a dodatkowo (podobnie zresztą jak w oglądanym kilka dni temu "Doctorze Strange'u") kompletnie nie wykorzystano potencjału Madsa Mikkelsena, którego właściwie można byłoby z filmu wyciąć. Nie czuję się także przekonany co do tego, że ten film w ogóle był potrzebny i czy naprawdę musieliśmy oglądać sposób w jaki rebelianci zdobyli plany gwiazdy śmierci.

W sumie jednak muszę powiedzieć, że "poczułem Moc" i dlatego z seansu jestem bardzo zadowolony
OCENA: 9/10

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci